sobota, 31 grudnia 2016

2016 rok nieubłaganie dobiega końca. Minął w mgnieniu oka, ale nie będę za nim tęsknić i nie zamierzam go zatrzymywać. Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać Nowego Roku.
Koniec roku to zazwyczaj czas podsumowań, składania obietnic i robienia planów. 

Czy wywiązałam się ze swoich założeń na 2016 rok? Częściowo. W zeszłym roku stworzyłam długą (chyba 80-cio punktową) listę zadań do wykonania. Przesadnie dokładną, z podziałem na kategorie,
z wyznaczonymi terminami. I wiecie co? Przez kilka miesięcy żyłam pod presją tej listy. Każde uruchomienie bloga wiązało się ze sprawdzeniem podsumowania. W wolnych chwilach zaczynałam mieć wyrzuty sumienia, że nie wypełniam swoich założeń („Przecież w zeszłym tygodniu też pominęłam 50 słówek po francusku!”). Nie cieszyły mnie zdobyte osiągnięcia i kolejne punkty wykreślane z listy. Bo wciąż było ich za dużo. I za mało czasu na ich realizację.
Tak, obiecałam sobie zbyt wiele i zbyt poważnie potraktowałam zeszłoroczną listę. Ale przecież tworzyłam ją, żeby osiągnąć ten długo oczekiwany przełom w życiu w którym zacznę być dumna
z tego, że jestem sobą.
W tym roku lista będzie krótsza.
  1. Zacząć regularnie publikować posty na blogu.
  2. Rozwijać swoje pasje i (dobre) nawyki.
  3. Przestać narzekać i zacząć żyć w zgodzie ze sobą.
Nie mogę się doczekać 2017 roku. Jestem ciekawa, co też nam przyniesie...


Życzę Wam, żeby ten rok pozwolił na spełnienie wszystkich planów i przynosił jedynie miłe niespodzianki! Szczęśliwego Nowego! 



                                                                                                                                                                                           Po prostu... Gloriaa


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz