Jak to się zaczęło?

W pierwszym tematycznym poście na tym blogu chciałabym opowiedzieć o mojej największej pasji jaką są robótki ręczne - a konkretnie druty i szydełko. Nie ukrywam, że będzie to główna tematyka tego bloga. 
Moja przygoda zaczęła się w 4 klasie szkoły podstawowej. To, co dziś potrafię zrobić zawdzięczam umiejętnościom oraz niezmierzonej cierpliwości ukochanej Mamy. Moimi pierwszymi dziełami były koślawe prostokąty dziergane szydełkiem należącym jeszcze do prababci (nadal je mam i chętnie używam). Pamiętam jakby to było dziś - te problemy ze uchwyceniem szydełka i to, że Mama specjalnie na potrzeby tej chwili nauczyła się szydełkować lewą ręką. Pamiętam szydełkowego bałwanka zrobionego z jej pomocą (a raczej przez Nią z moja maleńką pomocą) na świąteczny kiermasz. Byłam z niego taka dumna. Z Mamy, z jej zdolności. I z siebie - bo nauczyłam się czegoś, co zawsze mnie fascynowało.

Robótki ręczne nie należały do najpopularniejszych hobby wśród moich koleżanek. Niewiele nastoletnich dziewczynek interesuje się rękodziełem. Własnoręcznie zrobione bransoletki przyjaźni? Tak. Kolczyki z koralików? Być może. Jednak obrus niczym zdjęty ze stołu babci? Raczej nie. Pomimo tego, pomiędzy oglądaniem kolejnych teledysków Britney a czytaniem Harry'ego Pottera (a raczej w trakcie) wciąż dziergałam koślawe kwadraty. Uwielbiałam wyszukiwać nowe wzory, uczyć się kolejnych oczek i podziwiać coraz to równiejszy ścieg. Robótki ręczne, zaraz obok książek od dziecka były moją pasją.

Z czasem stały się moją dumą, mimo, że wiele muszę się jeszcze nauczyć.
Na tym blogu chciałabym podzielić się nimi z Wami.

Poniżej przedstawiam zdjęcia jednej z moich ulubionych serwetek, która docelowo miała trafić do pokoju małej księżniczki (która okazała się księciem). Nie jest to mistrzostwo rękodzieła, ale lubię ją za te delikatne przejścia kolorów  i wachlarzowy wzór.





Aktualnie pracuję nad tym, co lubię najbardziej - czyli poszewką na poduszki robioną na drutach.
To, co jest na zdjęciach to zaledwie front (W dodatku nie wykończony, o zgrozo!). Uwielbiam wzór warkocza. Kojarzy mi się z letnim wiankiem z kwiatów i jesiennym wieczorem spędzonym przy kominku z filiżanką korzennej herbaty. Jest uniwersalny i ponadczasowy. Do tego pozwala na stworzenie nieskończenie wielu kompozycji. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła przedstawić poduszkę w całej okazałości i również się w nim zakochacie.



Dziękuję i do zobaczenia wkrótce!
Po prostu Gloriaa

Komentarze

  1. Zazdroszczę talentu, też chciałabym tworzyć takie cuda - ale niestety nie umiem:) Zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wbrew pozorom robótki na drutach wcale nie są trudne :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty